Moja droga do nawrócenia

Chciałam się z wszystkimi podzielić moimi ostatnimi doświadczeniami, które dotyczyły moich duchowych zmagań z grzechem, z dotychczasowym życiem. 

Otóż półtora roku temu zachorowała moja mama, pojawiły się silne zawroty głowy, zasłabnięcia, dolegliwości fizyczne przełożyły się na ciepienia duchowe. Najpierw zawierzyłam lekarzom, były szpitale, diagnozy, leczenie, które nie dawało rezultatu – stan mojej mamy stopniowo się pogarszał. Zaczęłam wtedy szukać pomocy w Bogu – wiem że nie taka kolejność powinna być, ale to dopiero uświadomiłam sobie po czasie – to najpierw zawierza się Bogu i jego decyzjom. 

Doświadczenia były tym trudniejsze, iż zawiedli mnie bardzo ludzie, Ci najbliźsi, na których liczyłam w trudnych chwilach i wtedy .....pozostał Bóg i Jezus Miłosierny. Od tego momentu w moim życiu nastąpiło prawdziwe nawrócenie. Do tej pory wydawało mi się, że jestem super wierzącą osobą, której nic nie można zarzucić, jak bardzo się jednak myliłam. 

Bóg wybrał ten czas na mój powrót do NIEGO. Wszystko w oczach i zamysłach Stwórcy jest dokładnie zaplanowane – w chwilach ogromnego zwątpienia, a nawet rozpaczy zaczęłam przyzywać Bożego Miłosierdzia, z wielką ufnością odmawiałam koronkę, litanię do Najświętszej Krwi Jezusa oraz Gorzkie Żale, aby uczcić mękę Zbawiciela. Powoli zaczęły następować zmiany w moim życiu, uspokajałam się, wiedziałam, że Jezus nigdy mnie zostawi, nie zawiedzie jak inni ludzie, że zawsze mogę do NIEGO zwrócić się z wielką ufnością o pomoc a ON zawsze wysłucha i pomoże. Jest to czas ogromnej próby, wewnętrznych zmagań – to prawdziwa noc duszy, która się miota, aby ostatecznie dostąpić ukojenia w Panu. Innego znaczenia nabrała Spowiedź święta – od tej pory czułam prawdziwe przebaczenie i łaski Boga. 

Wtedy uświadomiłam sobie, że krzyż który dźwigam nie jest taki straszny i ciężki – bo Jezus dźwiga go razem ze mną, to On podnosi mnie w chwilach upadku. 

Ostatnio bardzo dokuczała mi czakra serca, transutowałam wszystkie dotychczasowe przeżycia, ból był przeogromny, ale nie ma innej drogi by wznieść się na wyższe Chrystusowe wibracje. Porzuciłam większość moich dotychczasowych zainteresowań, które nie bardzo przystawały do wymagań jakie stawia przed każdym Chrystus, przestały mnie interesować seriale, niektóre filmy, dom mój ucichł , zniknęli pseudoprzyjaciele, poświęcam dużo czasu na modlitwę, refleksje, słucham wartościowych audycji. 

Każdemu błądzącemu i poszukującemu polecam, aby całkowicie zawierzył Bogu, aby z ufnością dziecka rzucił się w ramiona Chrystusa Miłosiernego, aby czcił jego mękę, a przede wszystkim odmawiał koronkę do Bożego Miłosierdzia, która ma ogromną moc. Z Bożą pomocą nie ma sytuacji bez wyjścia. 

Niech każdy zaufa Chrystusowi, a ON nie pozwoli zginąć, poda zawsze dłoń, pocieszy, nada nowy sens życiu, pokaże, że JEMU zawsze można zaufać, a ON nigdy nie zawiedzie. 

Maria

(www.zaufaj.com)