9/ Życiory: „Wysyłam ciebie do całego świata”

W krakowskim klasztorze kończy się przekazywanie Siostrze Faustynie prorockiej misji. W październiku 1937 roku Jezus podał Siostrze Faustynie kolejną nową formę kultu Miłosierdzia Bożego, polecił, aby czcić moment Jego śmierci na krzyżu: O trzeciej godzinie – powiedział – błagaj Mojego miłosierdzia, szczególnie dla grzeszników, i choć przez krótki moment zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania. Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego (Dz. 1320). W następnym objawieniu podał także sposoby praktykowana tej formy kultu. Jeżeli możesz – mówił do Siostry Faustyny – to odpraw drogę krzyżową, a jeśli ci na to obowiązki nie pozwolą, to przyjdź na chwilę modlitwy przed Najświętszy Sakrament, a jeżeli i to jest niemożliwie, to tam, gdzie jesteś, pogrąż się w krótkiej modlitwie. Z ufną modlitwą o trzeciej po południu zanoszoną do Jezusa przez zasługi Jego męki związana jest obietnica wszelkich łask, które można uprosić dla siebie i innych, oczywiście, jeśli one będą zgodne z wolą Bożą, czyli dobre dla człowieka w perspektywie wieczności. W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych; w tej godzinie stała się łaska dla świata całego – miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość (Dz. 1572) – zapewniał Jezus Siostrę Faustynę.

W Krakowie Siostra Faustyna dalej pisała swój dzienniczek, a w nim notowała nie tylko słowa Jezusa czy nadzwyczajne doświadczenia mistyczne, ale także piękne rozważania nad tajemnicą miłosierdzia Bożego. Czas choroby, dwukrotny pobyt w szpitalu na Prądniku, trwający w sumie ponad osiem miesięcy, sprzyjał pisaniu, dlatego w Krakowie powstała większa część jej duchowych zapisków. W tym też czasie Siostra Faustyna na polecenie swego wileńskiego kierownika duchowego w całym dzienniczku podkreśliła słowa Jezusa.

Przez cały dzienniczek, jak refren, przewija się prośba Jezusa, by głosić światu Jego miłosierdzie. Siostra Faustyna wielokrotnie słyszała to naglące wezwanie: Pisz…, mów światu o Moim miłosierdziu, o Mojej miłości. Palą Mnie promienie miłosierdzia, pragnę je wylewać na dusze ludzkie. O, jaki Mi ból sprawiają, kiedy ich przyjąć nie chcą. Czyń, co jest w twej mocy w sprawie rozszerzenia czci miłosierdzia Mojego, Ja dopełnię, czego ci nie dostawa. Powiedz zbolałej ludzkości, niech się przytuli do miłosiernego serca Mojego, a Ja ich napełnię pokojem. Powiedz, córko Moja, że jestem miłością i miłosierdziem samym (Dz. 1074).

To zadanie jest szczególnie ważne, skoro Jezus związał z nim wielkie obietnice. Powiedział: Dusze, które szerzą cześć miłosierdzia Mojego, osłaniam je przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem (Dz. 1075). Specjalną łaskę przyrzekł kapłanom, którzy głosić będą prawdę o miłości miłosiernej Boga do człowieka: ich słowa namaści i obdarzy tak wielką mocą, że nawet zatwardziali grzesznicy będą się kruszyć.

Siostra Faustyna wypełniała to zadanie nie tylko poprzez świadectwo własnego życia czy pisanie dzienniczka, w którym odsłaniała niezwykłe bogactwo miłości miłosiernej Boga do każdego człowieka, ale także w codziennych kontaktach z bliźnimi. Pewnego dnia – wspomina s. Eufemia Traczyńska – gdy byłyśmy przy pracy w piekarni i obierałyśmy jabłka, przyszła Siostra Faustyna. Siedziałyśmy na ławce obok siebie, a Siostra Faustyna podeszła z tyłu, objęła nas za ramiona i swoją głowę włożyła między nasze. Siostra Amelia, która miała bardzo wrażliwe sumienie, zapytała ją wtedy: – Siostro, jak to będzie, bo człowiek się niby stara, a przez ten tydzień tyle nagrzeszy; jak sobie z tym wszystkim poradzić? – Z tym to będzie tak – mówi Siostra Faustyna – Jak jest podwórko, to chodząc po nim cały tydzień, zaniesie się i zabrudzi. A jak przyjdzie sobota, to się wyczyści, pozamiata i czyściutkie jest. Tak i my, jak pójdziemy do spowiedzi, wyspowiadamy się, to mamy czyściutkie dusze i nie mamy się co tym martwić. Pan Jezus sobie poradzi. W codziennych kontaktach Siostra Faustyna umiała różne życiowe trudności interpretować w duchu żywej wiary i we wszystkim upatrywać Bożej dobroci. Często siostrom i wychowankom mówiła o miłości Boga do ludzi i o wielkiej wartości, jaką ma świadczenie dobra bliźnim. Przechodząc kiedyś koło kaplicy, powiedziała do s. Damiany Ziółek: Słyszałam, że Pan Jezus powiedział, że na sądzie ostatecznym tylko z miłosierdzia będzie sądził świat, bo Bóg jest cały Miłosierdziem … i gdy kto będzie czynił miłosierdzie lub je zaniedbywał – to już sam siebie osądzi.

Wezwanie do głoszenia orędzia o miłości miłosiernej Boga do człowieka jest – jak powiedział jej Jezus – ostatnią deską ratunku dla wielu dusz, które giną mimo Jego gorzkiej męki. Jest także drogą do osiągnięcia pokoju w ludzkich sercach i między narodami: Nie znajdzie ludzkość uspokojenia, dopokąd się nie zwróci z ufnością do miłosierdzia Mojego (Dz. 300). Ma ona także przygotować świat na Jego powtórne przyjście na ziemię. Że Bóg jest nieskończenie miłosierny, nikt temu zaprzeczyć nie może; pragnie On, żeby wiedzieli wszyscy o tym; nim przyjdzie powtórnie jako Sędzia, chce, aby wpierw dusze poznały Go, jako Króla miłosierdzia (Dz. 378) – zapisała w dzienniczku Siostra Faustyna.

O tej roli prorockiej misji mówiła jej także Matka Najświętsza, która wiernie towarzyszyła Siostrze Faustynie. Rano w czasie rozmyślania – zanotowała Siostra Faustyna – ujrzałam Matkę Bożą, która mi powiedziała: Ja dałam Zbawiciela światu, a ty masz mówić światu o Jego wielkim miłosierdziu i przygotować świat na powtórne przyjście Jego, który przyjdzie nie jako miłosierny Zbawiciel, ale jako Sędzia sprawiedliwy. O, on dzień jest straszny. Postanowiony jest dzień sprawiedliwości, dzień gniewu Bożego, drżą przed nim aniołowie. Mów duszom o tym wielkim miłosierdziu, póki czas zmiłowania; jeżeli ty teraz milczysz, będziesz odpowiadać w on dzień straszny za wielką liczbę dusz. Nie lękaj się niczego, bądź wierna do końca, ja współczuję z tobą (Dz. 635).

Tajemnica miłosierdzia Bożego stanęła w samym centrum życia i misji apostolskiej Siostry Faustyny. Według słów Jezusa i Jego Matki miała nie tylko sama nią żyć, odbić ją we własnym sercu i czynie, ale także dać poznać całemu światu. To zadanie wydawało się również przekraczać jej możliwości. Wszak żyła w klasztorze, była prostą siostrą wykonującą prozaiczne obowiązki, nie miała szerokich kontaktów z ludźmi ani możliwości upowszechniania tego orędzia w świecie. A jednak to do niej skierował Jezus te zadziwiające słowa: W Starym Zakonie wysyłałem proroków do ludu swego z gromami. Dziś wysyłam ciebie do całej ludzkości z Moim miłosierdziem (Dz. 1588). Szczerze wierzyła w te słowa, choć nie zawsze wiedziała, jak to się stanie. Wiedziała jednak, że kaplica klasztorna w Krakowie będzie miejscem kultu Miłosierdzia Bożego. Do s. Bożenny Pniewskiej, która ubolewała, że klasztorna kaplica w Łagiewnikach dostępna jest tylko dla sióstr i wychowanek, powiedziała: Przyjdzie niedługo czas, że ta brama będzie otwarta i ludzie będą przychodzić modlić się do Miłosierdzia Bożego.