Droga świętości ks. Michała Sopoćki (cz. I)

"Napisz, że dniem i nocą wzrok mój spoczywa na nim" (Dzienniczek, 86)

Słowa te wypowiedział Pan Jezus do bł. siostry Faustyny Kowalskiej o jej spowiedniku i kierowniku duchowym, księdzu Michale Sopoćce. Wyrażają one szczególne wybranie i błogosławieństwo, jakim Bóg go obdarzył. Łaski tej ks. Sopoćko nie zmarnował. Współpracując z nią realizował drogę powołania do osobistej świętości oraz służby Bogu i ludziom w Chrystusowym kapłaństwie. Więcej, Bożym zrządzeniem wybrany na powiernika duszy bł. siostry Faustyny, stał się współrealizatorem misji jej powierzonej. Rozgłaszał światu prawdę o Miłosierdziu Bożym, jako jej wierny apostoł. Tajemnica ta przeniknęła jego życie, nadała kształt osobistej duchowości, służbie jej do końca się oddał. W 1938 roku w swoim Dzienniku zapisał: Sięgając wzrokiem wstecz, aż do lat dziecinnych swego życia, widzę jedno pasmo objawów niezmierzonego miłosierdzia Bożego. (...) A najwięcej miłosierdziu Bożemu zawdzięczam powołanie kapłańskie, które odczułem dość wcześnie, podtrzymywanie tej chęci pomimo tylu przeszkód, prowadzenie mnie przez liczne doświadczenia, w których na pewno bym upadł i zginął, gdyby litość Stwórcy nie zsyłała mi wyraźnej pomocy z góry. (...) Wobec tego byłbym najgorszym niewdzięcznikiem, gdybym nadal jeszcze należał do siebie i chciał szukać siebie w jakiejkolwiek czynności, słowach lub myślach. Ufność w dalsze miłosierdzie Boże, szerzenie kultu tego miłosierdzia wśród innych i bezgraniczne poświęcenie mu wszystkich swoich myśli, słów i uczynków bez cienia szukania siebie, będzie naczelną zasadą mego dalszego życia przy pomocy tegoż niezmierzonego miłosierdzia.
 
Ksiądz Sopoćko wiernie podjął w swym życiu naznaczony sobie wyżej wskazany program. Dziś przysługuje mu zaszczytny tytuł Sługi Bożego, a jego proces beatyfikacyjny jest w toku. Ufamy, że Bóg dozwoli nam stać się świadkami wyniesienia go na ołtarze i przez akt ten bardziej jeszcze uczczone będzie Jego wielkie miłosierdzie.
Ażeby pełniej przybliżyć postać Sługi Bożego, zwłaszcza jego duchową drogę realizowania osobistej świętości, pragnę przedstawić Szanownym Czytelnikom cykl artykułów temu poświęconych. Zapraszam do prześledzenia tajemnicy działania łaski Bożej w życiu Sługi Bożego oraz jego wiernej współpracy z nią, aż po szczyty chrześcijańskiej doskonałości.
 
Dzieciństwo i lata szkolne
 
Michał Sopoćko przyszedł na świat 1. XI. 1888 roku w Juszewszczyźnie, w powiecie oszmiańskim, w rodzinie szlacheckiej, kultywującej religijne i patriotyczne tradycje. W ich duchu od najmłodszych lat był wychowywany. Mimo trudnych warunków bytowych rodzice zadbali o jego podstawowe wykształcenie. Uczył się najpierw w szkole ludowej w Zabrzeziu, a potem ukończył szkołę miejską w Oszmianip. Już w dzieciństwie odkrył w sobie wezwanie do służby Bogu w kapłaństwie. Pragnienie to nadało jednocześnie konkretny kierunek jego młodzieńczym dążeniom, motywowało do kształcenia się i troski o własny rozwój duchowy.
Trudne warunki życiowe rodziny Sopoćków, ciężka praca na roli, potrzeba ciągłej walki o swój byt stworzyły jej członkom swoistą szkołę życia i charakterów. Natomiast zdrowa moralność rodziców, ich autentyczna pobożność oraz miłość rodzicielska, wpłynęły na właściwy rozwój duchowy Michała i jego rodzeństwa.
 
Wincenty Sopoćko, ojciec Michała, był człowiekiem głęboko wierzącym i pobożnym. Jako głowa rodziny przewodniczył każdego dnia, wspólnie przez wszystkich odmawianym, pacierzom. Często śpiewano w domu godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny oraz pieśni związane z przeżywanymi aktualnie w Kościele okresami liturgicznymi. Do normalnej praktyki rodziny Sopoćków należało uczęszczanie na nabożeństwa do kościoła parafialnego w Zabrzeziu odległego aż o 18 kilometrów, do którego dojeżdżano wozem zaprzężonym w konie.
 
Religijna atmosfera panująca w domu Sopoćków i ogólnie religijne środowisko, w którym Michał wzrastał rozbudziły w nim już od dzieciństwa, szczególniejszą pobożność oraz pragnienie poświęcenia się służbie Bożej w kapłaństwie. Michał, będąc jeszcze małym chłopcem, budował w domu ołtarze, przed którymi się modlił. Przewodniczył też wspólnym modlitwom w domu rodzinnym. Uważany był za bardzo religijne dziecko.
 
Wielkim przeżyciem było dla niego przyjmowanie kolejnych sakramentów świętych. Zgodnie z ówczesną praktyką, bardzo wcześnie, bo w wieku ok. 4 lat, udzielono mu sakramentu bierzmowania. Ceremonia ta przeżyta w katedrze wileńskiej, na trwałe wyryła się w jego pamięci. Po latach, już jako kapłan. zapisał w swym Dzienniku: Jak teraz widzę długie dwa szeregi ludzi, między którymi biskup w mitrze w asyście kilku księży zatrzymywał się przy każdym namaszczając czoło. Ojciec trzymał mnie na ręku, a przy zbliżaniu się biskupa postawił na posadzce. Jakiś pan położył mi rękę na prawym ramieniu, a jednocześnie biskup namaścił mi czoło i dotknął policzka. Potem ojciec zaprowadził nas do kaplicy św. Kazimierza i pokazał trumnę z jego relikwiami. Tych przeżyć chyba nigdy nie zapomnę. Podobnie było przy pierwszym spotkaniu z Jezusem w Eucharystii. Miał wtedy z radością oznajmić swej matce: Przyjąłem dziś Pana Jezusa! Po latach zaś zapisał: Błogosławiony dzień, którego wspomnienie napełnia błogością i wielką za nim tęsknotą. Od tego momentu zrodziło się też w Michale pragnienie jak najczęstszego łączenia się z Jezusem w Komunii św. oraz służenia do Mszy św.
 
Cennym dla życia religijnego Michała, mającym też wpływ na dalszy jego rozwój, był roczny pobyt w Zabrzeziu, gdy uczył się w tamtejszej szkole. Przebywając w bliskości kościoła parafialnego miał możność częstego uczestniczenia w nabożeństwach. Niemal każdego dnia bywał w kościele, służył do Mszy św., w niedzielę śpiewał wraz z organistą godzinki. W tym czasie proboszczem w Zabrzeziu był ks. Jan Kunicki, gorliwy kapłan i dobry kaznodzieja. Jego autentyczna postawa kapłańska, płomienne kazania, gorliwość apostolska i troska o należyty kult Boży, wywarły wielki wpływ na Michała, ożywiły w nim noszone od dzieciństwa pragnienia zostania kapłanem.
 
W okresie nauki Michała w Szkole Miejskiej w Oszmianie jeszcze bardziej rozwinęło się jego życie religijne oraz wierność chrześcijańskim ideałom. Ujawniło się to chociażby w postawie odważnego występowania w obronie praw młodzieży katolickiej do wyznawania swej wiary, wobec dyskryminujących zarządzeń rosyjskiego i prawosławnego kierownictwa szkoły. Z jego inicjatywy wywalczono zawieszenie w szkole obrazu Matki Boskiej i przywrócenie modlitw w duchu katolickim oraz nauki religii przez księdza katolickiego.
Charakteryzując okres lat dziecinnych i wczesnej młodości Michała należy stwierdzić, że upłynął on w niełatwych uwarunkowaniach zewnętrznych. zarówno materialnych jak i społeczno-politycznych. Nie wpłynęły one jednakże negatywnie na jego rozwój osobowy. Pokonywanie ich hartowało tylko bardziej ducha młodzieńca. Trudności i ograniczenia, np. z racji pochodzenia narodowościowego czy sytuacji materialnej, przezwyciężał Michał niezłomną postawą oraz wkładem osobistego wysiłku i pracy.
 
Jeśli zaś idzie o jego religijny rozwój, to dokonywał się on w atmosferze szczególnie mu sprzyjającej. Głęboka wiara i pobożność rodziców oraz środowiska rodzinnego udzieliły się Michałowi. Pod ich wpływem zrodziło się w nim zamiłowanie do nabożeństw i praktyk religijnych. Pociągały go też pozytywne przykłady osób, z którymi się spotykał, np. księży. Nieobcy był mu również duch poświęcenia i ofiary. To wszystko, a zwłaszcza religijna atmosfera, w której wzrastał przyczyniły się do obudzenia w nim powołania duchownego. Życie Michała od najwcześniejszych lat zyskało wobec powyższego jednoznaczne ukierunkowanie. Michał zapragnął zostać kapłanem i to dobrym, na wzór znanych mu postaci księży oraz zapewne według ideałów noszonych w jego młodzieńczej duszy. Wyznaczony w ten sposób cel zaczął motywować jego wysiłki pracy nad sobą, zdobywania wiedzy, pogłębiania wiary i religijności. I faktycznie w jego życiu od najmłodszych lat ujawniają się cnoty chrześcijańskie, które z biegiem lat coraz bardziej będą rozwijane.
 
Czas Miłosierdzia, nr 1(117)/2000